System, dowódca, ludzie

Wspomnienie-marzenie-postulat o nauczycielu prawdziwym-z-powołania jest bardzo szlachetny. Ale dobrymi intencjami jest wybrukowane piekło. To są nasze odwieczne marzenia-złudzenia o: tylko życzliwych sąsiadach, wygranej w totolotka, idealnych kochankach, rodzinie jak przy wigilijnym stole, klasie, w której są tylko grzeczne dzieci, kierowcach z wyobraźnią, jedenastu super-piłkarzach, itd., itp.
Proponuję przyjąć inne założenie: nie ma nauczycieli dobrych lub złych – są dobrze lub źle zarządzani i wykorzystywani. To bardziej pasuje do armii 600 tysięcy ludzi. Jak to się dzieje, że ta sama drużyna piłkarska, po zmianie trenera, zaczyna grać diametralnie lepiej lub gorzej niż dotychczas ? Jak to się dzieje, że przeciętna orkiestra potrafi zagrać wspaniale pod batutą innego dyrygenta ? Jak to się dzieje, że ci sami pracownicy, przestają kraść i obijać się, po zmianie dyrektora i wprowadzeniu nowych zasad pracy ? Analogia nie jest tu prosta, bo drużyna sportowa, orkiestra lub firma handlowa to, w porównaniu ze szkołą, bardzo proste organizmy.
O jakości, skuteczności organizacji, firmy, szkoły decydują następujące czynniki: system (zasady+cele+metody), dowódca, ludzie. Ważna jest taka kolejność. Niewłaściwy system nie pozwoli nawet najlepszym dyrektorom i nauczycielom na rozwinięcie ich potencjału. Zły dyrektor potrafi zepsuć najlepszy system z najlepszymi ludźmi. Tylko synergia tych trzech elementów pozwoli na właściwe działanie szkoły. W każdym człowieku istnieje potencjał do wykorzystania. Zadaniem systemu i jego dowódców jest wydobywanie tego potencjału. Obecny system i jego dowódcy tłumią potencjał nauczycieli, a tym samym tłumią potencjał tkwiący w uczniach. Dlatego jest tak dużo „złych” dyrektorów, „złych” nauczycieli i „złych” uczniów.
Natomiast zgodzę się z jednym postulatem: dowódcą-dyrektorem szkoły powinien być nauczyciel-lider z powołania.

4 odpowiedzi do “System, dowódca, ludzie”

  1. Ewka Says:

    Ale odwrotnie też działa. Jednostka zjedzona przez wilki.

  2. Wiesław Mariański Says:

    Trafna uwaga. To jest odwieczny problem dotyczący nie tylko szkoły, to jest problem życiowy. Jak pozytywnie nieprzeciętny nauczyciel/uczeń może poradzić sobie w stadzie wilków ? Ale również takie pytanie: jak nie dać się pożreć przez przeciętność i rutynę w pracy, w życiu osobistym i rodzinnym ?
    Uważam, że są metody. O tych problemach można by uczyć/się w szkole.

  3. Danuta Sterna Says:

    Też ciekawy temat.
    Do nas do CEO zgłaszają się nauczyciele z prośbą – zróbcie szkolenia w wypalenia zawodowego. Mają nadzieję, że ktoś ma w zanadrzu czarodziejską różdżkę, machnie ją i już chce się pracować.
    Niektórym się wydaje, że można pooddychać i też pomoże.
    Ja mam jeden sposób na wypalenie – próbować nowe i dyskutować nad pracą w gronie innych nauczycieli.
    Danusia

  4. Wiesław Mariański Says:

    Danusiu, masz rację. Lekarstwem na wypalenie zawodowe jest wspólna wizja i wspólne rozmawianie / działanie. Warunek brzegowy: rozmowa i działanie w parach, a może tylko w jednej (?)

Dodaj odpowiedź