Biurokracja szkolna

Co jakiś czas słyszę, że nauczyciele są obciążani z roku na rok coraz większymi i ciągle zmieniającymi obowiązkami biurokratycznymi. Pisanie planów, projektów, sprawozdań, protokołów zdarzeń, opinii, instrukcji, regulaminów, zbieranie podpisów, gromadzenie dokumentacji, wypełnianie ankiet, rubryki, tabelki, statystyki, … . To są najważniejsze zadania, uczeń może poczekać. „Papierowe” wymagania dyrekcji i władz oświatowych osłabiają realne działania nauczyciela. Z drugiej strony słyszę, że  taki opis to przesada i stereotyp. Każda praca, a szczególnie praca nauczyciela, wymaga planowania i podsumowania w postaci sprawozdania. Jeśli ktoś narzeka na nadmiar biurokracji, to jest to problem niewłaściwej organizacji pracy konkretnego nauczyciela lub całej szkoły. Nie można mówić o nadmiarze „papierologii” w szkole, jest jej tyle ile potrzeba.

To jak jest ?

Jedna odpowiedź do “Biurokracja szkolna”

  1. Danuta Sterna Says:

    Papierów jest dużo w szkole. Bardzo trudno wyważyć ich optymalną liczbę. Bo jednak coś musi być. I nie chodzi o brak zaufania, ale o zmieniające się warunki. Uczeń odchodzi, nauczyciel przestaje pracować/zapomina i nic nie zostaje. Nauczyciele raczej zgadzają się, że pewne papiery powinny być, ale tylko te do których się przyzwyczaili. Każdy nowy papier to wróg.
    Dużo zależy od dyrektora, który potrafi bądź nie zinterpretować rozporządzenie. Wiele razy słyszałam Minister Hall, gdy mówiła, że wystarczy krótka notatka. Ale trzeba też zrozumieć dyrektorów, którzy nie chcą mieć kłopotu ze strony wizytatorów. A wizytatorzy z kolei wolą sprawdzać papiery niż coś mniej wymiernego.
    A wszytko z braku kapitału społecznego, a w nim zaufania do nauczycieli.
    Ja wierzę, że zaufanie buduje odpowiedzialność, ale może się mylę i co wtedy?
    D

Dodaj odpowiedź